|Perspektywa Melannie|
- Co ty dzisiaj taka jakaś nie w sosie? - zapytał Dawid, gdy wychodziliśmy z mojego domu.
- A nic - skłamałam.
- Przecież widzę, co jest?
- Pamiętasz, że ciocia zabrała mnie wczoraj na to spotkanie z moim prawdziwym ojcem i bratem?
- No, pamiętam.
- Pojechałyśmy wtedy na koncert Biebera i One Direction. Okazało się, że Justin jest moim bratem, a Harry Styles zaprosił mnie na kolację na dzisiaj. Chciałam odmówić, ale ciocia się zgodziła. Na szczęście przekonałam ją, żeby to odwołała, bo mam chłopaka i jedziemy na Little Mix.
- I dobrze zrobiłaś, nie puściłbym cię.
- Idziemy, gołąbki? - zapytała Justyna, która stała przed szkołą.
- Jasne - uśmiechnęłam się do niej. - A gdzie Agata?
- Musi jeszcze zaliczyć zagrania. Powiedziała, żebyśmy na nią nie czekali, że do nas dołączy.
- Jasne.
Całą bandą ruszyliśmy na naszą miejscówkę. Był nią stary, opuszczony dawno dom. Ostatnio zajęliśmy się remontowaniem go, ale coś nam się to przedłużało. Dzisiaj mieliśmy kończyć.
Kiedy byliśmy już na miejscu, usiadłam przy jednej ze ścian i wyciągnęłam papierosa. Tak, wiem. To do mnie niepodobne, żebym paliła, ale tak jest. Nie znałam swoich prawdziwych rodziców, połowę dzieciństwa spędziłam z ciocią Basią. Wiedziałam, że nie będę miała życia takiego, jak inni, ale zbytnio się tym nie przejęłam.
- Nad czym tak myślisz? - usłyszałam tuż obok siebie głos Nicolle.
- Nad niczym - odpowiedziałam. - Tak sobie siedzę.
- Tak sobie siedzisz, mówisz? A ja czuję, że coś się dzieje. Co jest mała? Może mogę jakoś pomóc?
- Mówię, że nic mi nie jest.
- No dobrze, skoro tak mówisz. Idę pomóc chłopakom.
- Idź.
Cola poszła, a ja znów zostałam sama. Myśli kłębiły się w mojej głowie, aż mózg wybrał jedną: Zayn Malik. Wczoraj był taki śliczny. Co ja gadam? On zawsze jest śliczny. Tylko szkoda, że ma dziewczynę. Perrie. Musi być niezłą szczęściarą, mając takiego cudownego chłopaka.
Co się ze mną dzieje? Muszę przestać o nim myśleć, to doprowadzi mnie do obłędu. Proszę, nie wytrzymam. Boże, pomóż mi.
- Lan, wszystko dobrze? - z zamysłu wyrwał mnie głos Dawida.
- Tak, dobrze - skłamałam.
- Chodź, idziemy do domu. Musisz się przygotować na koncert.
- Ale chyba mamy jeszcze trochę czasu?
- Jest osiemnasta.
- Co? Tak długo tu siedziałam?
- No, już skończyliśmy.
- Jezu, przepraszam was bardzo. Po prostu zamyśliłam się i...
- Nie przejmuj się - przerwał mi. - I tak wszystkie dziewczyny siedziały i nic nie robiły. A teraz chodź.
Podał mi rękę i pomógł wstać. Pięć minut później byliśmy w moim domu, a ja wybierałam najlepszy zestaw ciuchów.
- Włóż
rurki,
bejsbolówkę,
T-shirt,
skaty - powiedział Dawid, wskazując ubrania.
- Dobry pomysł, dzięki - uśmiechnęłam się do niego.
Wyjęłam z szafy rzeczy, o których powiedział mi mój chłopak i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się i zrobiłam sobie lekki makijaż. Kiedy skończyłam, poszliśmy do domu Dawida i ten założył
T-shirt,
rurki,
bluzę oraz
skaty.
Kiedy byliśmy pod halą, w której miał odbyć się koncert, spotkaliśmy resztę naszej bandy. Wszyscy spojrzeli na nas z uśmiechami i weszliśmy do budynku. Little Mix śpiewały świetnie, ale było widać po minie Perrie, że jest smutna. Nie wiedziałam, o co chodzi, ale chciałam się dowiedzieć.
- Idę do toalety - szepnęłam Dawidowi.
- A wiesz gdzie jest? - zapytał.
- Nie, ale się dowiem.
- Byłem tutaj na koncertach nieraz, zaprowadzę cię.
- Jasne.
Zaczęliśmy przepychać się przez tłum. Nie wiem nawet, ile to trwało. W końcu doszliśmy do drzwi oznaczonych rysunkiem dziewczynki.
Kiedy wyszłam z toalety, Dawid uśmiechnął się do mnie, rozejrzał, a później objął.
- Wiesz, że cię kocham? - zapytał, całując mnie.
- Wiem, ja cię też - zaśmiałam się, gdy się od siebie odsunęliśmy.
- Zayn, nie możesz tak po prostu się zamartwiać - usłyszeliśmy czyjś głos.
Spojrzeliśmy w kierunku skąd dobiegał. To One Direction i Justin Bieber.
- Bo co mi zrobicie?! - warknął na nich Malik.
- Zayn, zrozum, my chcemy twojego dobra - powiedział Liam.
- Ale ja nie chcę, żebyście mówili mi, co mam robić! - Zayn był zdenerwowany, to było widać po jego twarzy.
- Ooo, Melannie - Harry mnie zauważył, o nie. - Heeey bejbee.
- Spadaj z tym bejbe od mojej dziewczyny - warknął na niego Dawid, a później zwrócił się do mnie po polsku: - To ten, co zaprosił cię na kolację?
Nie odpowiedziałam. Spojrzałam na niego z przerażeniem. Miał grozę w oczach.
- Nie daruję tego draniowi, że zaprosił cię - warknął.
Chciał podejść do Harry'ego i przyłożyć mu, ale zatrzymałam go.
- Nie chcemy zamieszania - powiedziałam, patrząc mu w oczy.
- Tylko nie mów, że będziesz go bronić.
- Powiem, będę go bronić - powtórzyłam, tym razem po angielsku.
- Co? Pogięło cię? Człowieka nawet nie znasz, a będziesz go bronić przed swoim chłopakiem?
- Poprawka - dalej po angielsku. - Byłym chłopakiem.
- Czy ty chcesz mi powiedzieć, że ze mną zrywasz?
- Przykro mi, Dawid. Ale nie mogę patrzeć, jak mój chłopak bije kolegę mojego brata za to, że ten nie wiedział, iż ona ma chłopaka i zaprosił ją na kolację.
- Dziewczyno, ogarnij się. Ty wiesz, co mówisz?
Pocałował mnie. Nie chciałam więcej czuć jego ust na moich, ale nie umiałam się od niego odsunąć. W końcu udało mi się i odepchnęłam go od siebie.
- Kocham Cię i nie chcę, żebyś odchodziła - szepnął.
- Przykro mi - powiedziałam i odeszłam.
Stanęłam pod samą ścianą, a on nie podchodził do mnie. Po prostu wrócił do reszty. Byłam pewna swojej decyzji i już jej nie zmienię. Zauważyłam, że ktoś do mnie podszedł, więc spojrzałam w tamtą stronę.
- Nie smuć się - uśmiechnął się Harry. - Znajdziesz sobie nowego. Patrz, Zayn poszedł na scenę - szepnął mi do ucha. - Chce zaśpiewać specjalnie dla ciebie. Chodź.
Styles podał mi rękę i pomógł wstać. Stanęliśmy tuż pod sceną, na której po chwili pojawił się Zayn. Gdy spojrzał na mnie, na jego twarz wystąpił uśmiech.
- Hey, kochani - powiedział do mikrofonu. - Wiem, że to koncert Little Mix, ale chciałbym zaśpiewać dla kogoś naprawdę ważnego. Ta osoba wie, że o nią chodzi. Nie znamy się za długo, ale... może lepiej, jeśli powiem to przez piosenkę.
Po chwili zaczął śpiewać:
You're insecure
Don't know what for
You're turning heads when you walk through the do-o-or
Don't need make-up
To cover Up
being the way that you are is eno-o-ough
Everyone else in the room can see it
Everyone else but you-u
Baby You light up my world like nobody else
the way that you flip your hair gets me overwhelmed
but when you smile at the ground it ain't hard to tell
You don't kno-o-ow
You don't know you're beautiful!
If only you saw what I can see
You'll understand why I want you so desperately
Right now I'm looking at you and I can't believe
You don't kno-o-ow
You don't know, you're beautifu-u-ul!
That's what makes you beautiful!
So c-come on
You got it wrong
To prove I'm right I put it in a so-o-ong
I don't know why
You're being shy
And turn away when I look into your e-e-eyes...
Everyone else in the room can see it
Everyone else but you-u
Baby You light up my world like nobody else
the way that you flip your hair gets me overwhelmed
but when you smile at the ground it ain't hard to tell
You don't kno-o-ow
You don't know, you're beautiful!
If only you saw what I can see
You'll understand why I want you so desperately
Right now I'm looking at you and I can't believe
You don't kno-o-ow
You don't know, You're beautifu-u-ul!
That's what makes you beautiful!
Na Na Na Na
Na Na Naaaa
Na Na
Na Na Na Na
Na Na x2
Baby You light up my world
like nobody else
the way that you flip your hair
gets me overwhelmed
but when you smile at the ground
it ain't hard to tell
You don't kno-o-ow
You don't know, You're beautiful!
Baby You light up my world like nobody else
the way that you flip your hair gets me overwhelmed
but when you smile at the ground it ain't hard to tell
You don't kno-o-ow
You don't know, You're beautiful!
If only You saw what I can see
You'll understand why I want you so desperately
Right now I'm looking at you and I can't believe
You don't kno-o-ow
You don't know, You're beautifu-u-ul!
You don't know, You're beautifu-u-ul!
That's what makes you beautiful!
Uśmiechnęłam się nieśmiało. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, to było takie miłe i słodkie... Zaraz, nie! Ona ma dziewczynę! Nie mogę tak myśleć! Co on sobie w ogóle wyobrażał, dedykując mi piosenkę na jej koncercie?! Że będzie się z tego cieszyła?!
- Zayn dwa dni temu zerwał z Perrie - szepnął Harry. - Masz szansę.
- Spadaj - lekko uderzyłam go w ramię.
- Nie udawaj, podoba ci się.
- Nieprawda!
- Prawda.
- Nie!
- Tak.
- On mi się nie podoba!
- Właśnie powiedziałaś, że ci się podoba.
- Nie powiedziałam tak!
- Powiedziałaś.
- Nie.
- A założysz się?
- No pewnie!
- Zaraz przyjdzie, to ci udowodnię, że powiedziałaś.
- Spoko.
Zanim Zayn przyszedł, trochę czasu minęło, dlatego postanowiłam wyjść zapalić.
- Wiesz co, wyjdę na chwilę na zewnątrz - uśmiechnęłam się do Styles'a.
- Okey - odpowiedział. - Jak Malik przyjdzie, to cię jakoś znajdziemy.
Wyszłam przed budynek i wyciągnęłam z kieszeni paczkę papierosów. Zapaliłam jednego, przy czym oparłam się o ścianę budynku. Paląc, wpatrywałam się w jeden punkt.
- Taka śliczna, młoda dziewczyna, a pali? - usłyszałam parę kroków od siebie.
Spojrzałam w tamtą stronę.
- A ty co, święty Mikołaj? - zapytałam Zayn'a. - Taki młody i przystojny, a pali?
- Dobra, oboje nie jesteśmy święci. Jak podobał ci się występ? - zmienił temat.
- Świetnie śpiewasz. A dla kogo dedykacja, jeśli mogę zapytać?
- A dla takiej jednej młodej i ślicznej dziewczyny, która pali.
Uśmiechnęłam się delikatnie i wróciłam do podziwiania pustej przestrzeni przede mną. Nagle wydała mi się ciekawa.
- Tak w ogóle to Zayn jestem - przerwał ciszę Malik.
- Melannie.
- Ładne imię.
- Dzięki, twoje też.
- Jutro nasz ostatni dzień w tym kraju, idziemy dzisiaj do klubu. Ale nie bardzo wiemy, gdzie jakiś jest. Pomożesz nam?
- Jasne, mogę was zaprowadzić.
- Ale mi chodzi bardziej o to, czy z nami pójdziesz.
- Nie chcę przeszkadzać.
- Nie będziesz przeszkadzała. Chłopcy się ucieszą. Zwłaszcza Justin, że będzie mógł spędzić z siostrą więcej czasu, poznać ją. To jak?
- Ehh, dobra.