Leżałam na tej kanapie, płacząc. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Spojrzałam na chłopaków, którzy posłali Zayna, żeby otworzył. Po chwili Malik wrócił do pomieszczenia, a za nim weszła...Taylor Swift?! Co ona stąd chciała? No dobra, Harry z nią kiedyś był, ale po co miałaby tu jeszcze przyłazić? To zakończyło się przed tym, jak zaczęłam spotykać się ze Stylesem.
- Gdzie Harry? - zapytała.
- Tam, gdzie nie powinno ciebie być - burknęłam.
- Dobra, nieważne. Właściwie to przyszłam tu do ciebie.
- Do mnie? - wstałam. - Niby po co? Przecież my się nawet nie znamy.
- Oj znamy się, i to aż za dobrze.
- O czym ty do mnie mówisz?
- Ty dobrze wiesz. To przez ciebie Harry ze mną zerwał.
- Przeze mnie? Dziewczyno, zastanów się nad tym, co mówisz.
- Nie! To wszystko twoja wina!
Swift w pewnym momencie sięgnęła do kieszeni, z której wyjęła scyzoryk i wbiła mi go prosto w brzuch. Zamknęłam oczy, chwyciłam się za brzuch i krzyknęłam z bólu, gdy nożyk znalazł się na ziemi.
Kiedy otworzyłam oczy, siedziałam w mojej sypialni cała zdyszana i spocona. Nie wiedziałam, czy to był tylko sen, czy działo się to naprawdę, ale bałam się. Okropnie się bałam. I czy Harry z Louisem naprawdę...? No wiecie...czy mój chłopak byłby zdolny do czegoś takiego? Nie wygląda na to...
Do pokoju wbiegli wystraszeni chłopcy. Styles usiadł na łóżku i mocno mnie objął. Łzy lały się z moich oczu strumieniami, a on po prostu mnie pocieszał.
- Co się stało? - zapytał.
- Harry, ty nie jesteś gejem, prawda? - wyszeptałam. - Proszę, powiedz, że nim nie jesteś.
- Nie - odpowiedział. - Nie jestem nim.
Wtuliłam się w jego ramię i płakałam. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, zrobić. Czy powiedzieć mu prawdę? Że Matthew jest synem kogoś innego? Że znam ojca, ale nie mogę mu wyjawić, kto to? Byłby wściekły. A poza tym kocham także jego. No i co ja mam zrobić w takiej sytuacji?
*Dwa tygodnie później*
- No, nareszcie sami - uśmiechnął się chłopak, siadając na krześle kuchennym.
- Co, szczęśliwy? - zapytałam i stanęłam obok niego.
- Oczywiście.
- Hmm...a co zamierzasz zrobić z tym czasem?
- Jeszcze zobaczysz - przygryzł wargę, po czym uśmiechnął się łobuzersko.
- Czas ucieka. Tik Tak Tik Tak Tik Tak-
- Dobra, już, spokojnie. Pierwszy raz od czterech miesięcy tak ci się spieszy.
Chłopak wstał i lekko mnie do siebie przysunął. Nasze ciała dzielił dosłownie jeden centymetr. Ułamek sekundy, a już siedziałam na blacie, całując się z nim. Jeździł wargami po mojej szyi, a rękami po plecach.*Dwa dni później*
Harry powoli opadł na łóżko i przyglądał mi się. W pokoju panowała idealna cisza. Jedynie nasze nierówne oddechy ją przerywały. Uśmiechnęliśmy się do siebie, po czym oboje zamknęliśmy oczy. Byliśmy wykończeni. Nawet nie wiem, kiedy - zasnęłam.
Hej :))
Przepraszam, że użyłam zdjęcia z mangi, ale nie wiedziałam, jakie wkleić, żeby pasowało do danej sytuacji i wybrałam to. Jednak mam nadzieję, że się nie pogniewacie za to ^^
Mrs.Horan
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz