Wyszliśmy z kina i skierowaliśmy się do pobliskiej restauracji. Zamówiliśmy jedzenie, a gdy na nie czekaliśmy, Malik powiedział:
- Kocham Cię.
- Zayn, ja... ja...
- A ty...? Czujesz coś do mnie? - zapytał niepewnie.
- Ja...nie wiem...
- Rozumiem. Przepraszam, że w ogóle pytałem...
- Nie, nie szkodzi... To ja przepraszam... Chciałam powiedzieć coś innego...
- Melannie...?
- Hm?
- Wracajmy już.
- Ale jedzenie...
- Weźmy na wynos. Kupię też coś dla chłopaków.
Zayn odszedł od stolika, a ja czekałam na niego. Chciałam coś powiedzieć, ale nie wiedziałam, co. Popełniłam ogromny błąd i wiedziałam o tym, jednak nie umiałam go naprawić...
- Kocham Cię, Zayn... - szepnęłam sama do siebie.
UWAGA!!! PISANE W 3 OSOBIE LICZBY POJEDYNCZEJ!!!
Zayn i Melannie wrócili do domu. Zawołali chłopaków, po czym wszyscy usiedli do stołu i zaczęli jeść. Pani Basia miała wrócić dość późno, a Justin miał dla niej i dla swojej siostry niespodziankę. Postanowił, że pierwsze powie Mel, a później cioci.
- Melannie - zaczął. - Wynajęliśmy dom, zamieszkasz w nim.
- Co?? - zdziwiła się dziewczyna.
- Wynajęliśmy tobie dom, jak będziesz pełnoletnia, zamieszkasz w nim.
- O nie, nie, nie! Ja już mam plany na swoją pełnoletność. Wyprowadzam się razem ze znajomymi z tego kraju.
- Co? Czemu?
- No bo nie mam tu gdzie mieszkać?
- Jak to nie masz tu gdzie mieszkać?
- Darek jest zadłużony na piętnaście tysięcy złotych, zabrali dom mamy...
- Czekaj, czekaj, czekaj! - wtrącił Zayn. - Ten sam, do którego przyjechałem po ciebie?
- No, tak.
- Myśleliśmy, że go sprzedajecie. Kupiliśmy go.
- I teraz ty w nim zamieszkasz na nowo - uśmiechnął się Jus.
- Jasne, dzięki, chłopaki, ale to nie zmienia faktu, że po osiemnastce wyprowadzam się z tego kraju.
- No dobrze, dobrze. Niech ci będzie.
(Pół roku później)
- Lan, jesteś gotowa?! - krzyknęła Agata z dołu.
- Już schodzę! - zawołała Melannie.
Pięć minut później byli w drodze na lotnisko, a po paru godzinach siedzieli już w swoim nowym domu. Po wybraniu sobie pokoju Mel rozpakowała wszystkie swoje rzeczy i wyszła do ogródka trochę popływać, założywszy wcześniej kostium.
Ciągle myślała o Zaynie, nie mogła wyrzucić go ze swojego umysłu. Krążył po nim bez przerwy.
(Miesiąc później)
Nie umiała, stchórzyła. Miała szansę mu powiedzieć, ale nie dała rady... Ale jak ona mu chciała powiedzieć? Przez tą głupią karteczkę? I co niby miałaby z nią zrobić? Pokazać mu ją i powiedzieć "Tak, to prawda"? To bez sensu...
|oczami Zayna|
Chciała mi coś powiedzieć, ale w końcu szepnęła tylko krótkie "Przepraszam" i wybiegła z pokoju. Pobiegłem za nią, ale już jej nie dogoniłem. Jednak na podłodze przy drzwiach leżała jakaś karteczka. Podniosłem ją i przeczytałem, co jest na niej napisane. Trzy słowa - "I love you".
"To dlatego wybiegła - pomyślałem. - Chciała mi powiedzieć coś ważnego".Czy to mnie kocha? Czy może chciała mi powiedzieć, że darzy tym uczuciem kogoś innego? A może ta karteczka nie odnosiła się do sytuacji, która miała miejsce przed chwilą? Odpowiedź znała tylko jedna osoba - Melannie.
Postanowiłem, że muszę z nią szybko porozmawiać. Założyłem buty, kurtkę i wyszedłem z domu, bez słowa wyjaśnienia skierowanego w stronę chłopaków...
--------------------------
No i robi się coraz ciekawiej. Czy Melannie kocha Zayna? A może, tak jak on sądził, kogoś innego? Dowiecie się w następnym odcinku :D Paulino, dziękuję ci, to ty natchnęłaś mnie do napisania kolejnego rozdziału. Jest krótki, ale to zawsze coś. Dziękuję ci bardzo ;*
Kocham Was Directioners,
Mrs.Horan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz