Translate

6/28/2013

15

|oczami Melannie|

Leżałam na tej kanapie, płacząc. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Spojrzałam na chłopaków, którzy posłali Zayna, żeby otworzył. Po chwili Malik wrócił do pomieszczenia, a za nim weszła...Taylor Swift?! Co ona stąd chciała? No dobra, Harry z nią kiedyś był, ale po co miałaby tu jeszcze przyłazić? To zakończyło się przed tym, jak zaczęłam spotykać się ze Stylesem.
- Gdzie Harry? - zapytała.
- Tam, gdzie nie powinno ciebie być - burknęłam.
- Dobra, nieważne. Właściwie to przyszłam tu do ciebie.
- Do mnie? - wstałam. - Niby po co? Przecież my się nawet nie znamy.
- Oj znamy się, i to aż za dobrze.
- O czym ty do mnie mówisz?
- Ty dobrze wiesz. To przez ciebie Harry ze mną zerwał.
- Przeze mnie? Dziewczyno, zastanów się nad tym, co mówisz.
- Nie! To wszystko twoja wina!
Swift w pewnym momencie sięgnęła do kieszeni, z której wyjęła scyzoryk i wbiła mi go prosto w brzuch. Zamknęłam oczy, chwyciłam się za brzuch i krzyknęłam z bólu, gdy nożyk znalazł się na ziemi.
Kiedy otworzyłam oczy, siedziałam w mojej sypialni cała zdyszana i spocona. Nie wiedziałam, czy to był tylko sen, czy działo się to naprawdę, ale bałam się. Okropnie się bałam. I czy Harry z Louisem naprawdę...? No wiecie...czy mój chłopak byłby zdolny do czegoś takiego? Nie wygląda na to...
Do pokoju wbiegli wystraszeni chłopcy. Styles usiadł na łóżku i mocno mnie objął. Łzy lały się z moich oczu strumieniami, a on po prostu mnie pocieszał.
- Co się stało? - zapytał.
- Harry, ty nie jesteś gejem, prawda? - wyszeptałam. - Proszę, powiedz, że nim nie jesteś.
- Nie - odpowiedział. - Nie jestem nim.
Wtuliłam się w jego ramię i płakałam. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, zrobić. Czy powiedzieć mu prawdę? Że Matthew jest synem kogoś innego? Że znam ojca, ale nie mogę mu wyjawić, kto to? Byłby wściekły. A poza tym kocham także jego. No i co ja mam zrobić w takiej sytuacji?

*Dwa tygodnie później*

- No, nareszcie sami - uśmiechnął się chłopak, siadając na krześle kuchennym.
- Co, szczęśliwy? - zapytałam i stanęłam obok niego.
- Oczywiście.
- Hmm...a co zamierzasz zrobić z tym czasem?
- Jeszcze zobaczysz - przygryzł wargę, po czym uśmiechnął się łobuzersko.
- Czas ucieka. Tik Tak Tik Tak Tik Tak-
- Dobra, już, spokojnie. Pierwszy raz od czterech miesięcy tak ci się spieszy.
Chłopak wstał i lekko mnie do siebie przysunął. Nasze ciała dzielił dosłownie jeden centymetr. Ułamek sekundy, a już siedziałam na blacie, całując się z nim. Jeździł wargami po mojej szyi, a rękami po plecach.

*Dwa dni później*

Harry powoli opadł na łóżko i przyglądał mi się. W pokoju panowała idealna cisza. Jedynie nasze nierówne oddechy ją przerywały. Uśmiechnęliśmy się do siebie, po czym oboje zamknęliśmy oczy. Byliśmy wykończeni. Nawet nie wiem, kiedy - zasnęłam.








Hej :))
Przepraszam, że użyłam zdjęcia z mangi, ale nie wiedziałam, jakie wkleić, żeby pasowało do danej sytuacji i wybrałam to. Jednak mam nadzieję, że się nie pogniewacie za to ^^

Mrs.Horan

6/27/2013

14

|oczami Melannie|

Weszłam do pustego domu. Nikogo w nim miało nie być, bo przed chwilą odwiozłam Liama, Zayna i Nialla do klubu, a Harry i Louis mieli iść do jakichś znajomych na urodziny. Matthew spał słodko w nosidełku, które właśnie położyłam na ziemię.
Postanowiłam iść się przebrać, więc weszłam po schodach na górę. Bez pukania otworzyłam drzwi do sypialni mojej i Harryego, a to, co tam ujrzałam - zszokowało mnie.
Po cichu zamknęłam drzwi, zbiegłam na dół i wzięłam nosidełko z Matthew. Przypięłam go do siedzenia w samochodzie, usiadłam na siedzeniu kierowcy i zaczęłam płakać. Z jednej strony byłam wściekła i smutna, ale z drugiej cieszyłam się, że będę mogła być z osobą, którą naprawdę kocham...ale kogo kocham?

*Następnego dnia*

- A ty wcale nie jesteś taki dobry w łóżku, jak mówiłeś! - nie wytrzymałam i krzyknęłam.
- Louis nie narzeka!
- Co ty powiedziałeś?!
- Jaka ładna rzeka!
- Myślisz, że nie słyszałam?!
- A ty myślisz, że ja nie wiem, że zdradzasz mnie z Zaynem?!
- A ty mnie z Louisem!!
- Co?! Skąd ci to przyszło do głowy?!
- Widziałam na własne oczy!!
- Melannie, skarbie...
- Nie ma żadnego "skarbie"!! Modlę się, żeby to dziecko nie było twoje!
- Przecież wiem, że Matthew nie jest moim synem!
- Nie o Matthew mi chodzi!
- To o kogo?!
- Wiesz co? Brzydzę się tobą! Sypiałeś ze mną i Louisem naraz?! To okropne!
- A ty w tym samym czasie sypiałaś z Zaynem!! I co?! Wcale nie jesteś lepsza! Najlepiej by było, gdybym już więcej nie musiał na ciebie patrzeć!
- A więc chcesz tego? No dobrze! Wychodzę i nie wrócę więcej!

*Dwa miesiące później*

- Lan, jak się czujesz? - zapytała Justyna, siadając na kanapie obok mnie.
- Nie za dobrze - odpowiedziałam szczerze. - Już nie daję rady, nie mogę go nosić, a on cały czas chce na ręce. W ogóle brakuje pieniędzy na jedzenie. Nie sądziłam, że jak już będę miała dziecko, to będzie tak ciężko...
- Widzę po twoim stanie. A tak w ogóle to czemu rozstałaś się z Harrym?
- Nie chcę o tym mówić...
- Skoro nie to nie. Dobra, masz tu kasę, idź sobie kupić jakieś normalne ubrania a nie w dresach chodzisz.
- Justi, ja nie mogę tego przyjąć.
- No, nie możesz. Ty musisz.
- Bardzo ci dziękuję, ale nie przyjmę tego.
- Trzymaj i bez gadania.
- Dzięki.
Zostawiłam Matthew z przyjaciółką i wyszłam. Skierowałam się do centrum, ale zanim tam doszłam, ktoś mnie zatrzymał.
- Mel, ja ci wszystko wyjaśnię - zaczął chłopak. - Tylko daj mi ostatnią szansę, proszę.
- Harry, nie mamy, czego sobie wyjaśniać.
- Proszę cię, naprawdę. Nie chciałem, żeby to tak wyszło...

*Miesiąc później*

Ja i Harry znów jesteśmy parą. Wszystko sobie wyjaśniliśmy. Między nim a Louisem nic nie zaszło - tylko mi się to przyśniło - dlatego obudziłam się w łóżku.
- Przestańcie się już miziać - zaczął zrzędzić Niall, wchodząc do kuchni.
- Nikt ci nie karze się patrzeć - powiedział Harry.
- Spokojnie, chłopaki, bo zaraz się tu pobijecie. Jak Niall mówi dość, to dość - oznajmiłam i zeskoczyłam z blatu.
- No to chodźmy na górę - zaproponował Styles.
- Harry, nie mam ochoty. Jestem zmęczona, a poza tym jestem w ciąży.
- Oj no, nie daj się prosić - zrobił słodkie oczka.

*Następnego dnia*

Siedziałam na kanapie w salonie, czekając na Harryego. Już dość długo go nie było, a miał przyjść za pięć minut. Zdenerwowałam się i poszłam na górę. Weszłam do naszej sypialni. I znów. Znowu ten widok. To już przerosło wszystko. A uwierzyłam Harryemu, kiedy mówił, że tylko mi się to przyśniło. Z tego wszystkiego musiałam pewnie zemdleć, a oni zanieśli mnie do domu, do sypialni.
Tym razem nie dbałam o to, czy będą wiedzieli, że ich widziałam, czy nie. Trzasnęłam drzwiami z całej siły i zbiegłam po schodach na dół. Rzuciłam się na kanapę i zaczęłam beczeć. Od razu podbiegli do mnie Niall, Zayn, Liam i Justin, pytając, co się stało. Chciałam im wszystko powiedzieć, ale nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. A poza tym niby jak bym im to miała powiedzieć? "Wasz kolega i mój chłopak są pedałami"? A może "Właśnie widziałam Louisa i Harryego razem w łóżku"?

6/15/2013

13

*Dwa miesiące później*

|oczami Harryego|

Przyjechaliśmy z Matthew do domu. Cały czas patrzył na nas tymi swoimi dużymi czekoladowymi oczami. No właśnie. Czemu one są czekoladowe? Przecież noworodki mają raczej jasne, niebieskie. Dopiero później im się zmieniają.
Wszyscy rzucili się, żeby zobaczyć małego, a my tylko staliśmy uśmiechnięci. Patrzyliśmy się to na siebie, to na nasze dzieciątko. Wiedziałem, że mam wszystko, co jest mi potrzebne do życia. Ale czasami zastanawiałem się, czy aby na pewno chcę z nią spędzić resztę życia? Czy na pewno taki jest mój wybór? Nie powiedziałbym, niczego jeszcze nie jestem do końca pewien...

*Rok później*

Zostawiłem Matthew pod opieką niani i wyszedłem z domu. Za dwie godziny miał rozpocząć się koncert. Melannie już tam miała czekać. Ruszyłem przez centrum miasta, aby być szybciej. Po drodze zerknąłem do okna jednej z kawiarni, bo chciałem zobaczyć, czy mój fryz się przypadkiem nie popsuł. Ale to, co zobaczyłem, przeszło wszelkie granice.
Mel siedziała w tej kawiarni z jakimś chłopakiem. Dawał jej on...pierścionek?! O co w tym wszystkim chodzi? Czemu ten gościu daje mojej dziewczynie pierścionek? Kim on w ogóle jest? Czy...czy Melannie mnie zdradza? A może to tylko dziewczyna podobna do niej?
Pokręciłem głową i poszedłem dalej. Kiedy wszedłem za kulisy, od razu spojrzałem na chłopaków i zapytałem:
- Gdzie jest Zayn?
- Jeszcze go nie ma - odpowiedział mi Louis.
- A Melannie?
- Też jej nie ma - mruknął nieco zajęty Niall.
- Dziwne - skomentowałem.
Nagle do szatni wpadł zdyszany Zayn, przeprosił nas za spóźnienie, przebrał się, poprawił fryzurę i weszliśmy na scenę. Tam zobaczyłem Mel. Stała w pierwszym rzędzie. Ale coś było nie tak. Miała grobową minę, jakby była załamana. Ciekawe, czym?

*Dwa tygodnie później*

Melannie potwierdziła moje przypuszczenia co do tego, że to NIE była ona. Byłem wtedy bardzo szczęśliwy, ale teraz zaczynam się nad tym zastanawiać...i to naprawdę. Mam z nią dziecko, ale tak naprawdę...tak naprawdę to chciałbym powiedzieć jej prawdę. Chciałbym to powiedzieć wszystkim, co do jednego człowieka na świecie...

6/11/2013

12

|oczami Melannie|

- Uff, Mel, ale ci się przytyło - skomentował Justin, gdy wszyscy siedzieliśmy w salonie.
- Ej, nie mów tak - nakazał mu Harry. - Wygląda ślicznie.
- Hahaha ale przyda jej się bieganie.
- Nie zgrubłam - wtrąciłam. - Jestem w ciąży, pajacu!
- Hahaha, jasne, ciekawe z kim!
- A na przykład z nim - wskazałam na Hazzę.
- Z Harrym? Proszę cię, przecież on jest ostrożny.
- Justin - wtrącił Harry. - Widzisz...tak naprawdę to...Melannie mówi prawdę - ona jest w ciąży ze mną.
Spojrzałam na Zayna, na którego kolanach siedziała Perrie i przyglądała nam się. Malik miał smutną minę. Bolało go to wszystko, to było widać. A ja tak bardzo chciałam go jakoś pocieszyć, poprawić mu humor. Tylko jak? Poza tym on ma tą swoją blondynkę. Nie potrzebuje mnie.
- Dobra, ja idę się położyć - oznajmiłam. - Jakoś mi słabo.
Ruszyłam po schodach na górę, ale zanim się po nich wdrapałam, zakręciło mi się w głowie i upadłam na podłogę. Ostatnie, co pamiętam, to krzyk Harryego "Dzwońcie po pogotowie!", a później już tylko ciemność i nieprzenikniona cisza.
Obudziłam się dopiero w szpitalu. Białe wnętrze było straszne. Białe ściany, biała pościel, nawet szafki białe. Spróbowałam usiąść, ale nie umiałam - byłam zbyt słaba.
- Nie wstawaj, Kochanie - poprosił mnie Harry, siedzący na krześle obok łóżka.
- Co ja tu robię? - zapytałam. - Skąd się tu wzięłam? Co z naszym dzieckiem?
- Zemdlałaś, kiedy wchodziłaś po schodach. Zayn od razu zadzwonił po karetkę.
- A co z małym?
- ...
- Harry, co z małym?!
- ...
- Chcę wiedzieć, co z moim dzieckiem.
- Nie najlepiej, tyle mogę ci powiedzieć.
- Jak to nie najlepiej?! Harry!
- Urodził się za wcześnie...może umrzeć...
- Jak to umrzeć?! Nie, on nie może umrzeć! - łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
Zakryłam twarz dłońmi i płakałam, płakałam, płakałam. A z każdą wylaną łzą, byłam coraz bardziej wściekła na siebie, że od samego początku się nie oszczędzałam. Zamiast leżeć w łóżku, odpoczywać, chodziłam na zakupy, taszczyłam sama te wszystkie siatki, nie prosiłam nikogo o pomoc. Teraz mam. Moje dziecko może umrzeć. MOJE. No bo jak inaczej nazwać dziecko, o którym nic nie wiem? Nie wiem, kto jest jego ojcem? Nie wiem kompletnie nic.
Harry objął mnie ramieniem i zaczął pocieszać, mówiąc, że wszystko się ułoży, że mały Matthew przeżyje. Próbował też mnie jakoś rozweselić, opowiadając przeróżne kawały. Jednak nie wywołało to nawet najmniejszego uśmiechu na mojej twarzy. W tym momencie NIC nie mogło mnie rozweselić. Żaden najśmieszniejszy dowcip. Jedynie cud mógłby sprawić, że bym się uśmiechnęła. Jedynie widok mojego małego synka śpiącego w łóżeczku u nas w domu. Całego i zdrowego.

*Dwa miesiące później*

Cały czas przyjeżdżamy z Harrym do Matthew. Styles twierdzi, że mały wcale nie jest podobny do niego, a ja odpowiadam, że nie musi wyglądać tak, jak on, żeby być jego dzieckiem. Jednak ten się upiera, że to na pewno nie jest jego dziecko.
- Harry - mówiłam. - Jeśli to nie byłoby twoje dziecko, powiedziałabym ci o tym. Nie ufasz mi?
- Ufam - odpowiadał.
Bardzo się martwiliśmy o naszego synka. Co chwilę napadały go jakieś choroby. Codziennie siedzieliśmy przy nim, modliliśmy się o jego zdrowie. To była moja wina, nie oszczędzałam się, zresztą, inaczej być nie mogło. Chłopcy byli akurat w trasie, nie chciałam im jej przerywać, bo jestem w ciąży.
Akurat wróciliśmy do domu. Znów byliśmy u Matthew, w szpitalu. Agata, Justyna i reszta ich bandy wyszła gdzieś, więc myślałam, że będę miała trochę czasu dla siebie, na przemyślenia. Jednak myliłam się. W moim pokoju ktoś był...i to nie byle kto.
Stałam naprzeciw chłopaka i patrzyłam na niego. Bałam się tej wizyty, nie wiedziałam, co chce zrobić, co chce powiedzieć. Miałam tylko nadzieję, że nic złego.
- Cześć - powiedział w końcu.
- Cześć - odpowiedziałam niepewnie.
- Melannie, ja cię przepraszam - objął mnie. - Nie wiem, co we mnie wstąpiło, dlaczego zachowałem się tak wobec ciebie. Ja...chyba byłem zazdrosny. Chcę, żebyśmy nadal byli dobrymi przyjaciółmi, żeby było tak, jak dawniej. Co ty na to?
Kiwnęłam lekko głową na znak, że się zgadzam, a on objął mnie jeszcze mocniej i delikatnie pocałował. I to ma być przyjaźń? Przecież przyjaciele się tak nie całują, no nie? Mam rację? Czy może ja się mylę? Może tylko mi się tak zdaje? Może właśnie tak robią przyjaciele?

-------------------------------
No hej ^^
A więc dodaję :)) I jak się podoba? Liczę na trochę więcej komentarzy tym razem. Przewiduję, że to opowiadanie nie będzie miało więcej niż 20-30 rozdziałów. Nie mam zbytnio pomysłów, ale to nic. Będziecie mieli jeszcze dużo okazji, żeby spotkać się z moimi opowiadaniami, np.:


Kocham Was Directioners,
Mrs.Horan

6/09/2013

11

|oczami Melannie|

Kilka godzin później byliśmy już na miejscu - w pięknej Barcelonie. To tutaj miał się odbyć pierwszy koncert chłopaków w tej trasie.
- Mel, możemy porozmawiać? - zapytał Zayn, wchodząc do mojego pokoju.
- Jasne - uśmiechnęłam się. - Siadaj :)
- Ja - usiadł obok mnie. - Chciałem ci powiedzieć coś ważnego.
- Co takiego?
- Ja...nadal cię kocham. I nie obchodzi mnie teraz, co powie Perrie. Powiedz słowo, a zerwę z nią dla ciebie.
- Zayn, nie. Nie możesz zerwać z nią dla mnie.
- Ale dlaczego?
- Bo ja mam chłopaka - przyznałam.
- Czyli, że się spóźniłem - westchnął.
- Ale przecież masz cudowną dziewczynę. Czemu chcesz zerwać z nią dla mnie?
- Bo cię kocham, Melannie. I nie mogę bez ciebie żyć, rozumiesz? Nie mogę. Nie przesypiam nocy, bo myślę o tobie, kocham cię.
- Zayn, dobrze wiesz, że nie możemy być razem...
- Wiem - westchnął. - Idę do klubu.
- Sam?
- Tak, sam.
- To zaczekaj, pójdę z tobą. Nie będę siedziała sama.
Założyłam różowe baleriny i wyszliśmy z hotelu. Skierowaliśmy się do pobliskiego klubu, gdzie Malik zaczął tańczyć z jakimiś dziewczynami, a ja siedziałam, wsłuchując się w muzykę.

*Pół roku później*

Chłopcy znów pojechali w dwumiesięczną trasę. Danielle, Perrie i Eleanor są z nimi. Mają wrócić dziś wieczorem, a ja leżę sobie w bikini na hamaku przed domem. Zdążę się stąd pozbierać, zanim oni przyjadą. Najgorzej będzie, jeśli Harry dowie się o wszystkim, co działo się przez ostatnie pół roku. Jednak mam nadzieję, że mi to wtedy wybaczy...
Kiedy tak leżałam, oczy same mi się zamykały i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Obudziłam się, prawie spadając z hamaka. A to przez Louisa, Nialla, Liama i Harryego. Gdyby tak nade mną nie stali, nie wystraszyłabym się aż tak bardzo. Co prawda, dalej miałam obawy co do tego, co zaraz może się wydarzyć.
- Ooo kochana, coś ci się przytyło - skomentował Louis. - Trza będzie biegać.
- Bardzo śmieszne, wiesz? W ciąży jestem - odpowiedziałam.
- Hahaha no proszę cię. Ty i w ciąży? Ciekawe, z kim.
- Z Harrym! - rzuciłam w Tommo poduszką.
Zayn, który akurat szedł z piwem, wypluł na mnie całą zawartość tego, co przed chwilą wziął do ust.
- Bardzo się cieszę, że się ze mną dzielisz - zwróciłam się do niego. - Ale jestem w ciąży i nie mogę pić.
- Jak to jesteś w ciąży ze mną? - udawał zdziwionego Harry.
- Harry, najwyższy czas im powiedzieć - stwierdziłam.
- Skoro to zaszło już tak daleko, to chyba masz rację. Najwyższa pora, żeby się dowiedzieli.
- Zaraz, zaraz. O czym? - zapytał Zayn.
No tak. To on powinien był się dowiedzieć wcześniej. Powinnam była mu powiedzieć, zanim to wszystko się wydarzyło i dopiero teraz to do mnie dociera. W ogóle powinno się to wszystko nie wydarzyć. I co ja teraz mam zrobić?
Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zauważyłam, kiedy chłopcy gratulowali nam dziecka, a smutny Zayn wszedł do domu. Powiedziałam Harryemu, że zaraz przyjdę i pobiegłam za Malikiem. Weszłam do jego pokoju bez pukania, zamknęłam drzwi na klucz i przytuliłam się do jego pleców. Chciałam coś powiedzieć, ale odsunął się, dając mi do zrozumienia, że mam go zostawić i sobie pójść.
- Zayn - zaczęłam. - Ja tak naprawdę nie wiem, czyje jest to dziecko. Równie dobrze może być twoje jak i Harryego.
- Nie o to tutaj chodzi - powiedział. - Tylko o to, że byłaś z moim kumplem, a w tym samym czasie sypiałaś ze mną. Nawet nie wiesz, jak to boli. Sama myśl, że sypiałem z dziewczyną mojego przyjaciela.
- Zayn, ja cię przepraszam, naprawdę. Proszę, wybacz mi...
- A dla ciebie chciałem nawet zerwać z Perrie - westchnął. - Niemożliwe.
- Zayn, ja naprawdę...
- Wyjdź stąd! Po prostu wyjdź i nie wracaj!

----------------------------------------
Hej :))
Szkoda, że nie chcieliście komentować, ale dodaję kolejny rozdział. A jeśli wciąż nie będzie komentarzy - zawieszę bloga. Tak, wiem, to szantaż, ale cóż innego mam zrobić? Te komentarze są mi potrzebne, one motywują mnie do dalszego pisania. A kiedy nie chcecie komentować, ja nie wiem, czy mam dalej pisać, czy raczej "iść się paść". Jeśli pod tym rozdziałem nie będzie ani jednego komentarza - nie dodaję kolejnego. Przykro mi ;(

Mrs.Horan

6/08/2013

10

(Tydzień później)

|oczami Melannie|

Jeszcze nie powiedziałam Harryemu jaka jest moja decyzja. Sama nie wiedziałam, co mam zrobić. Ale postanowiłam dziś mu powiedzieć. Po długim namyśle już wiem. Wiem, co mu odpowiem.
- Gdzie Harry? - zapytałam, przechodząc przez salon na parterze.
- U siebie w pokoju - odpowiedział mi Justin. - A coś się stało?
- Nie, nic się nie stało. Po prostu chciałam z nim pogadać - uśmiechnęłam się.
 A o czym chciałaś z nim pogadać? - zaciekawił się Zayn. - Bo może mógłbym odpowiedzieć na twoje pytanie, jeśli masz jakieś do niego.
- Nie sądzę :)) Uważam, że powinnam o tym porozmawiać z Harrym.
Chłopak tylko posmutniał i patrzył na mnie swoimi czekoladowymi oczami. Ja tylko delikatnie się uśmiechnęłam i pobiegłam na górę. Zapukałam do drzwi sypialni Stylesa, a po krótkim "proszę" weszłam. Zamknęłam za sobą drzwi i spojrzałam na Loczka, który patrzył na mnie z uśmiechem. Odwzajemniłam gest i mocno się do niego przytuliłam.
- Kocham Cię, Harry - szepnęłam mu na ucho.
- Czyli to znaczy, że będziesz moją dziewczyną? - zapytał z nadzieją.
- Tak, głuptasie!
- Kocham Cię.
Chłopak powoli przybliżył się do mnie i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Nie przerywałam tej chwili, w końcu od tej pory to mój chłopak, niech mnie całuje.
- Chodźmy powiedzieć reszcie - poprosił.
- Zaczekajmy z tym jeszcze.
- Co? Czemu?
- Chcę zobaczyć, czy się domyślą sami :))
- No dobra, możemy zaczekać.

(Pół roku później)

Chłopcy dalej się nie domyślają, że chodzę ze Stylesem. Zayn jest z tą swoją Perrie, a ja mam Harryego. No i wszyscy zadowoleni. Tylko, że w końcu musimy powiedzieć im o naszym związku.
- Kiedy im powiemy? - zapytał Loczek, gdy leżeliśmy na podłodze, wpatrując się w sufit.
- Nie wiem - przyznałam. - Szczerze to trochę się boję im powiedzieć.
- Dlaczego? O.o
- Boję się ich reakcji. A co, jeśli źle to przyjmą?
- Nie martw się, dobrze to przyjmą. Ale oczywiście nie powiemy im, dopóki ty nie będziesz gotowa na to wyznanie :))
- Dzięki, że mnie rozumiesz ^^
- Nie dziękuj, przecież jestem twoim chłopakiem, zrozumiem cię zawsze :))

(Tydzień później)

- Kocham Cię - szepnął mi Harry, gdy leżeliśmy już obok siebie.
- Ja cię też - odszepnęłam z uśmiechem.
- A pojedziesz z nami na tą trasę?
- No pewnie, że pojadę. Jakżebym mogła nie pojechać?
- No nie wiem, może nie chcesz.
- Chcę, Skarbie.
- Ej, ludzie!! Wstawać, bo się spóźnimy na samolot!! - krzyknął Louis zza drzwi pokoju.
- O cholera! - skomentował Harry.
Szybko się ubraliśmy i wyszliśmy z pokoju. Ja poszłam do siebie. Justyna z Agatą spały, więc po cichu napisałam do nich liścik, który zostawiłam na biurku, wzięłam walizkę i zeszłam na dół.

-----------------------------------
Hej :))
Wiem, niektórzy z Was mają mnie ochotę za to udusić :P Ale co mi tam. Raz się żyje, no nie? A jak się podobała zapowiedź? :)) Mam nadzieję, że opowiadanie się podoba. Następny rozdział jak będzie chociaż 1 komentarz - taki mały szantażyk xD

Kocham Was Directioners,
Mrs.Horan 

Hej :))

Hej :))
Zanim dodam następny rozdział, chciałabym Wam coś pokazać :D Bardzo zależy mi na tym, abyście zapoznali się z moim pomysłem, na dalszą część tego bloga, więc, proszę, obejrzyjcie ZAPOWIEDŹ BLOGA "AS LONG AS YOU LOVE ME" na kanale YouTube ^^ Jeśli macie jakieś zastrzeżenia co do tego, to piszcie śmiało ;)

Kocham Was Directioners,
Mrs.Horan

P.S. Zaraz dodam nową stronę, gdzie będę publikowała Wasze pytania. Więc śmiało możecie pisać w komentarzach lub na e-mail: czesio1020c@wp.pl   ^^  Chętnie odpowiem na wszystkie Wasze pytania :*

6/07/2013

9

|oczami Melannie|

Szliśmy ulicą co kilka kroków zaciągając się dymem. Przyjemnie było znów spędzić trochę czasu z Zaynem. Kiedy patrzyłam na niego, zaciągającego się papierosem, zadawałam sobie pytanie - dlaczego odmówiłam bycia jego dziewczyną? Dlaczego zdaję sobie sprawę z błędu, jaki popełniłam, dopiero teraz, kiedy on jest zajęty? Kiedy nic do mnie nie czuje? Kiedy jest zapatrzony w tą swoją blondynę jak w obrazek?
- Melannie - zaczął nagle. - Ja... eee... yyy... nooo... przepraszam cię.
- Za co?
- Za to, że musisz nas znosić.
- Was czyli kogo?
- Mnie i Perrie. Wiem, że moje przeprosiny nic tu nie wniosą, ale jednak to zawsze coś. Nie chcę, żebyś miała do mnie żal.
- Żal? Do ciebie? Niby za co?
- No nie wiem, na przykład za to, że jeszcze pół roku temu pytałem ciebie, czy będziesz moją dziewczyną, a teraz mam już inną.
- Nie mam do ciebie żalu. Bardziej mam go do siebie. W końcu to ja odmówiłam tobie.
- Melannie, ja muszę ci się do czegoś przyznać... ja... - przerwał mu dźwięk mojego telefonu.
- Przepraszam cię - powiedziałam, patrząc na ekran. - To Harry.
Odeszłam trochę od Malika i odebrałam.
- Słucham?
- Melannie? - usłyszałam głos Loczka. - Możemy się spotkać?
- Jestem teraz na spacerze.
- Wiem. Ale tak myślałem, jak poszłaś...muszę ci się do czegoś przyznać. Ale to nie jest rozmowa na telefon.
- Ehh...no dobrze. W takim razie spotkajmy się za piętnaście minut w Milk Shake City.
- Okay, będę na pewno.
- Pa.
- Pa.
Rozłączyłam się i wróciłam do Zayna, przyglądającego mi się. Uśmiechnęłam się do niego lekko.
- Harry poprosił mnie o spotkanie - wyjaśniłam. - Mam być za piętnaście minut w umówionym miejscu.
- Aha.
- Ty też lepiej idź do swojej dziewczyny, bo będzie się martwiła.
- Tak zrobię. To cześć.
- Cześć.
Poszłam w swoją stronę, a on w swoją. Powoli kierowałam się do Milk Shake City, a kiedy już tam byłam, ujrzałam Harryego robiącego sobie zdjęcia z fanami. Nie chcąc mu przerywać, stanęłam niedaleko i czekałam, aż mnie zauważy.
- Cześć - uśmiechnął się do mnie.
- Hej - odwzajemniłam uśmiech. - Co się stało tak ważnego, że odciągnąłeś mnie od spaceru?
- No bo wiesz...eee...może wejdźmy do środka, zamiast stać na zewnątrz.
Weszliśmy do środka i usiedliśmy przy jednym ze stolików. Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu, ale w końcu Styles zaczął mówić:
- Melannie, chodzi o to, że...podobasz mi się i...po prostu nie chcę, żeby Zayn mnie wyprzedził, ale nie wiem, jak mam ci to powiedzieć...ja...kocham cię i...będziesz moją dziewczyną?
- Harry, ja...nie wiem.
- Co? - zdziwił się.
- Nie wiem. Po prostu...dobra, powiem ci szczerze, to samo, co powiedziałam Zaynowi pół roku temu. Jesteś znany na całym świecie. A ja jestem zwykłą dziewczyną. Nie możemy być razem.
- Melannie, to, że jestem sławny, nie liczy się. Liczy się nasze uczucie. Chyba, że nic do mnie nie czujesz, to powiedz to wprost. Jakoś to zniosę.
- Daj mi czas to przemyśleć.
- Dobrze - westchnął. - Ile?
- Co ile?
- Ile czasu potrzebujesz?
- Nie wiem, tak długo, aż będę wiedziała, co do ciebie czuję. Czy jest to przyjaźń, czy coś więcej.
- No dobrze. Przemyśl to i daj mi znać.

---------------------------------------
Hej :))
Przepraszam Was, że długo nie dodawałam, ale jakoś nie miałam weny na pisanie. Ale teraz jej przybywa. No, jak sądzicie? Z kim będzie Melannie? Z Harrym czy z Zaynem? A może z kimś zupełnie innym? Może wróci do Dawida? A może stanie się coś nieoczekiwanego? Coś, czego nikt nie przewidział? Wszystkiego dowiecie się czytając kolejne rozdziały.

Kocham Was Directioners,
Mrs.Horan