- Zayn, ja...
Moją wypowiedź przerwały krzyki i piski wokół nas. W pewnym momencie Zayn zniknął w tłumie i już więcej go nie widziałam.
"Szkoda, że nie mam na tyle odwagi, żeby ci powiedzieć" - pomyślałam smutna.
Wróciłam do domu, gdzie siedzieli Niall, Louis, Liam, Harry i Justin. Nie chciałam z nikim teraz rozmawiać, więc poszłam do swojego pokoju, na górę. Zamknęłam drzwi na klucz i włączyłam muzykę na głośnikach. Wsłuchując się w rytmy piosenki Biebera "Pray", myślałam nad wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatnich trzech dni. Czy to możliwe, żeby Zayn naprawdę mnie kochał? A może tylko tak mówi, bo chce mnie zaliczyć? Narobić nadziei i zostawić? Jednak muszę wierzyć, że coś do mnie czuje. Nie mogę się zniechęcić, nie teraz. Muszę jakoś się dowiedzieć, czy to prawda, czy nie...ale jak??
Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół do kuchni, gdzie zrobiłam sobie parę kanapek. Usiadłam w salonie na kanapie. Niedługo później przyszedł Zayn, który dosiadł się do mnie. Siedzieliśmy tak dość długo w ciszy, kiedy on ją przerwał:
- Chciałaś mi coś powiedzieć.
- Co?
- Chciałaś mi coś powiedzieć, tam, w parku.
- Aa tam. Nie, to nic ważnego.
- Mam do ciebie pytanie.
- Jakie?
- Do kogo była ta karteczka?
- Jaka karteczka?
- Z trzema słowami - I love you.
- To...ja...eee...no wiesz...do...do Nialla!
- Do Nialla?
- Tak, do Nialla!
- Co do mnie? - wparował do pokoju. - Żelki do mnie?
- Nie, karteczka - powiedział Zayn i podał mu ją.
- Od kogo?
- Od Melannie.
- Mel?
- Tak, to ode mnie...
Ja pierdole, jaka ja głupia jestem!! Po prostu gratuluję sobie inteligencji!
*Trzy miesiące później*
Chłopcy postanowili, że zostaną na jakiś czas, póki ja się nie wyprowadzę z Polski. Będą tutaj wracać po każdym koncercie. Ja nadal nie wyznałam Zaynowi, co do niego czuję, a Niallowi wyjaśniłam całą tą sytuację, gdy Malik poszedł do siebie.
Wyszłam ze szkoły i stanęłam jak wryta. Czy...czy to jest prawda, co ja widzę? Co on tu robi? Przecież mieli być dzisiaj na ostatnim koncercie.
- Hej - uśmiechnął się Zayn.
- Cześć - odwzajemniłam uśmiech. - Co ty tu robisz?- Przyszedłem po ciebie.
- Po co? Trafiłabym sama do domu.
- Ale ja muszę ci coś powiedzieć. Ja...Kocham Cię, Mel...i chciałem zapytać...
Zanim zadał pytanie, przybliżył się do mnie i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, ale odsunął się, by zapytać:
- Będziesz moją dziewczyną?
-----------------------
No tak, przepraszam, że taki krótki (znów), ale jak już mówiłam, mam inne blogi oprócz tego, które muszę skończyć, a pomysłów na nie nigdy dość.
Kocham Was Directioners,
Mrs.Horan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz