Translate

4/11/2013

4

|oczami Zayna|

Jak mogłem z nią spać? No, dla mnie super. Ale jej się nie spodobało sądząc po tym, że...
- Co jest? - moje rozmyślania przerwał Justin.
- A nic - odpowiedziałem. - Myślałem o twojej siostrze. Dlaczego z nami nie pojechała?
- Nie mam pojęcia, ale nie martw się. Ona się w tobie zakochała.
- Tak?!
- Tak naprawdę to mówiła coś, że musi chodzić do szkoły.
- Nie o to mi chodzi. Powiedziała ci, że się jej podobam?
- A co? Zakochałeś się w mojej siostrzyczce?
- To nie na temat! - oburzyłem się.
- Zakochana para - zaśmiał się Harry.
- Zayn i siostra Biebera! - dodał Louie.
- Przestańcie, mam tego dość! - krzyknąłem. - A poza tym Melannie i tak mnie nie lubi.
- Taaa jasne. Powiedzmy, że ci wierzymy.

(Dwa miesiące później)

- Chłopaki, jedziemy do Mel! - krzyknął radośnie Justin. - Scooter dał mi wolne, więc Paul powiedział, że wy też macie wakacje!
"Oh yeah!" - krzyknąłem w duchu i uśmiechnąłem się szeroko.
- No, no, nasz Zayn bardzo się ucieszył - zaśmiał się Biebs. - Chodź, muszę ci coś powiedzieć.
Przeszliśmy oboje do kuchni, gdzie, o dziwo, nikogo nie było.Usiadłem na krześle obok stołu i spojrzałem na kumpla.
- Umówiłem cię z Mel... - powiedział w końcu.
- Co zrobiłeś?! - przerwałem mu. - Jebnięty jesteś! Będzie mnie miała za kompletnego idiotę!
- Spokojnie, daj mi skończyć. Zgodziła się. Jesteście umówieni na pierwszą środę, jak tylko przyjedziemy.

|oczami Melannie|

Nareszcie koniec roku i chłopcy przyjeżdżają. Nie mogłam się doczekać ich pobytu tutaj. Zwłaszcza, że Justin umówił mnie z Zaynem. Tylko żeby też coś do mnie czuł, a nie...
- Hej, Lan - z rozmyślań wyrwał mnie Did, który siedział przede mną. - Idziesz z nami dzisiaj do kina? Leci zajebisty horror.
- Wiesz, nie jestem już w paczce, więc raczej nie...
- Ale wszyscy chcą, żebyś wróciła - wtrącił Dawid siedzący obok niego.
- A ty najbardziej - mruknęłam sarkastycznie.
- To oczywiste, skarbie - uśmiechnął się zalotnie. - Chcę, żeby było tak, jak dawniej. Żebyśmy znów byli kochającą się parą.
- Dawid, wiesz, że już nie będzie tak jak dawniej.
- To chociaż chodź z nami do tego kina.
- Ehh... no dobra... O której?
- O szesnastej będziemy po ciebie.
- Okay...
Naszą wymianę zdań przerwał nauczyciel, który życzył nam wesołych i bezpiecznych wakacji. Po dzwonku wszyscy wyszliśmy z klasy. Ostatnia lekcja w tym roku szkolnym już za nami.

(Dwa dni później)

- Lan, to kiedy idziemy na zakupy? - zapytała Cola, gdy byliśmy w parku.
- Na jakie zakupy? - zdziwiłam się.
- Nie pamiętasz, że umawiałyśmy się na zakupy? Ale w końcu nie uzgodniłyśmy, kiedy.
- Nie wiem... chłopaki mają w któryś dzień przyjechać...
- Ty znowu z tymi lalusiami? Daruj ich sobie, dla nich jesteśmy nikim. Po co ty w ogóle z nimi rozmawiasz? Wystawią cię prędzej czy później, a nie tak jak my.
- Wiesz, jeden z tych "lalusi" to mój brat.
- Co ty pierdolisz?
- No, Justin to mój brat.
- O ja pierdziele! Przecież jaka to ciota jest, to się w głowie nie mieści.
- No to właśnie widzę twojego braciszka - powiedział Chris, popijając piwo.
Spojrzałam w kierunku wskazywanym przez niego i zobaczyłam Justina oraz całe One Direction. Jednak wróciłam do podziwiania papierosa w mojej ręce.
- Cześć Mel - usłyszałam głos brata za sobą. - Już jesteśmy.
- Ooo to fajnie - odwróciłam się.
- Co ty robisz, powiedz mi. Najpierw to z Zaynem, a teraz zaczęłaś już palić nałogowo?
- Nie no co ty. Już wcześniej paliłam.
- No to przestań. Wyrzuć to.
 - Nie.

(Cztery dni później)

Dziś randka z Zaynem. Strasznie się stresuję. A co jeśli Jus kłamał i Malik nic do mnie nie czuje? Co jeśli tylko udaje, żeby nie sprawić mi przykrości?
- Ślicznie wyglądasz, córciu - skomentował Darek, siedzący w kuchni. - Wybierasz się na jakieś urodziny?
- Po pierwsze nie jestem twoją córką, a po drugie wybieram sukienkę, w której dziś wyjdę. Co sądzisz o tej?
- Noooo ładna, ale... - przerwał mu dzwonek do drzwi.
Pobiegłam otworzyć, ale gdy mijałam lustro, zatrzymałam się i poprawiłam włosy, żeby nie wyglądać jak sto nieszczęść. To, co zobaczyłam za drzwiami, przeraziło mnie. Mianowicie zastałam tam dwóch komendantów policji.
- Dzień dobry - powiedziałam uprzejmie. - Mogę w czymś pomóc?
- Dzień dobry - przywitał się wyższy. - Komisarz Cymbał i podkomisarz Kowalski, szukamy pana Dariusza Cycka. Zastaliśmy go może?
- Tak, jest w domu.
- A pani kim dla niego jest, jeśli możemy wiedzieć.
- On jest moim ojczymem. A o co chodzi? Dlaczego go szukacie?
- Pan Dariusz jest zadłużony na piętnaście tysięcy złotych. Niestety musimy przejąć dom i wszystkie wartościowe urządzenia znajdujące się w nim.
- A moich rzeczy nie mogą państwo zostawić? - zapytałam z nadzieją.
- Właściwie to możemy zrobić wyjątek, aby nie została pani z niczym. A ma pani gdzie pójść?
- Zamieszkam z ciocią.
- Dobrze, może pani zawołać pana Dariusza?
- Darek! - zawołałam do wnętrza domu. - Panowie do ciebie!
Po chwili Darek zjawił się obok mnie, a ja poleciałam do swojego pokoju i zaczęłam pakować wszystkie swoje rzeczy do walizek i pudeł. Później zadzwoniłam do cioci Basi.
- Halo? - usłyszałam w słuchawce.
- Cześć, Justin. Jest ciocia?
- Nie ma jej, poszła gdzieś.
- A moglibyście po mnie przyjechać jej największym samochodem?
- Jasne, wiesz co? Zayn przyjedzie po ciebie nim jak będziecie mieć tą randkę. A po co?
- Dowiesz się w swoim czasie. Na razie.
- Cześć.

(Ten sam dzień, godzina 18.00)

- Hej, ślicznie wyglądasz - uśmiechnął się Zayn, gdy tylko mnie zobaczył.
- Dzięki, ty też niczego sobie - odpowiedziałam. - Mógłbyś mi pomóc przenieść te pudła do samochodu?
- Jasne, idź wsiadaj.
- Co? Nie, musimy to pierwsze przenieść.
- Sam to wszystko przeniosę. Wsiadaj do samochodu.

------------------------------- 
Heeey, przepraszam, że dawno nie pisałam, ale nie miałam żadnych pomysłów. To, że pojawił się nowy rozdział, jest zasługą najlepszej kumpeli pod Słońcem, Pauliny. I to jej chcę dedykować ten rozdział. Gdyby nie ona, opowiadanie zatrzymałoby się na trójce :D Dzięki, Paula <3 I dodaję do autorów ;*

Kochamy Was,
Paulina
Mrs.Horan

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz