Translate

5/21/2013

8

|oczami Zayna|

Wreszcie zdobyłem się na odwagę i zapytałem Melannie:
- Będziesz moją dziewczyną?
- Zayn - zaczęła. - Ja...nie mogę...przepraszam.
Spojrzałem na nią lekko zdezorientowany. Przed chwilą oddawała moje pocałunki, a teraz odmawia bycia moją dziewczyną? To trochę bezsensowne...
- Przepraszam, nie chciałam, żeby to tak wyszło, ale ja nie mogę...
- Dlaczego? - zapytałem smutno.
- Zayn, ty jesteś wielką gwiazdą muzyki, a ja? Ja jestem nikim.
- Nieprawda. Dla mnie jesteś wszystkim, całym światem.
- Zayn, ale co powiedzą ludzie? Że jesteś ze zwyczajną dziewczyną. Przykro mi, ale nie możemy być razem...

|oczami Melannie|

*Dwa miesiące później*

Moje osiemnaste urodziny. Dziś wyprowadzamy się ze znajomymi do Londynu. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć Big Bena, Tower Bridge i to wszystko. Już czuję, że będzie odlotowo.
Wysiedliśmy z taksówki, która zawiozła nas z lotniska tuż pod nasz nowy dom. Był dwupiętrowy. Pierwsze piętro należało do jakichś chłopaków, drugie do nas, a parter był wspólny. Ale i tak nie mieliśmy zamiaru tam schodzić, więc nie było problemu.
Weszliśmy do domu i o mało co serce by mi stanęło w miejscu. A chłopcy tylko spojrzeli na mnie z uśmiechami. Zayn zapytał:
- Co się stało?
- Nic - skłamałam. - A co się miało stać?
- No nie wiem - powiedział, obejmując jakąś laskę.
Szczerze mówiąc, lekko zirytował mnie ten widok, ale musiałam to jakoś przeboleć, nie mogłam dać po sobie poznać, że coś się dzieje. Poszłam za znajomymi na nasze piętro i wybrałam sypialnię, którą dzieliłam z Justyną i Agatą. Usiadłyśmy na łóżkach, a na kolana wzięłyśmy jedną ze swoich walizek. Po chwili jednak Justyna wstała, otworzyła okno i zapaliła papierosa, po czym wzięła jednego dużego bucha i podała go Agacie. Ta zrobiła to samo, po czym przekazała go mi. Zaciągnęłam się dymem, a po chwili oddałam go Justi i rozpoczęłam rozpakowywanie rzeczy.
- Nie, no, nie ogarniam - powiedziałam. - Mam tyle rzeczy, że nie wiem, gdzie je dać.
- Pod łóżko - podpowiedział Dawid, wchodząc do pokoju.
- No chyba śnisz. Moje ciuszki dawać pod łóżko? Nigdy!
- No dobra, dobra, spokojnie. Nie bulwersuj się już tak.

*Następnego dnia*

- Ej, laska - zwróciła się do mnie blondyna, która wczoraj obściskiwała się z Malikiem. - Ten chłopak, z którym spędzasz tak dużo czasu, on...no wiesz...jesteście razem?
- Chuj cię to obchodzi - mruknęłam, popijając łyk kawy.
- No bo wiesz...tak mi się wydaje, że mój Zayn go nie polubił. I chciałabym, żebyś trzymała swojego chłopaka na górze.
- Z tego, co pamiętam, to parter jest wspólny, więc nie będę trzymać go na górze. Może sobie tu siedzieć przecież, czy mu zabronisz? - przeszłam do przedpokoju. - Wychodzę, ludzie! - zawołałam, zakładając buty.
- Gdzie? - zapytał Dawid, siedzący w salonie.
- Na spacer.
- Pójdę z tobą - zaoferował Malik, wykonując tę samą czynność, co ja.
- Nie musisz - powiedziałam. - Nie jestem małą dziewczynką, poradzę sobie.
- Ale chcę, trochę świeżego powietrza mi się przyda.
- No to ty idziesz w swoją stronę, ja w swoją. Nie będę się z tobą na mieście pokazywać.
- Dlaczego? - zapytał, otwierając mi drzwi.
- Zayn, czy ty nie rozumiesz? Ty jesteś gwiazdą, a ja nikim. Nie możemy nawet się przyjaźnić.
- Chociaż spróbujmy.
- Ehh...no, dobrze...ale tylko przyjaźń...
- Jestem Zayn, miło mi :))
- Melannie :))
Kiedy tylko odeszliśmy dalej od domu, wyciągnęłam z kieszeni paczkę papierosów, dałam jednego Zaynowi, a sama zapaliłam jednego. To mnie uspokajało, nic nie mogło bardziej mnie odstresować niż palenie. Chyba się uzależniłam...


------------------------------------
Hejooo, a więc jest już 8 :D Dziękuję Wam za tak liczną sumę wyświetleń, jesteście wspaniali!! Mam nadzieję, że mój blog Wam się podoba, przynajmniej na razie :D

Kocham Was Directioners,
Mrs.Horan

5/19/2013

7

|oczami Melannie|

- Zayn, ja...
Moją wypowiedź przerwały krzyki i piski wokół nas. W pewnym momencie Zayn zniknął w tłumie i już więcej go nie widziałam.
"Szkoda, że nie mam na tyle odwagi, żeby ci powiedzieć" - pomyślałam smutna.
Wróciłam do domu, gdzie siedzieli Niall, Louis, Liam, Harry i Justin. Nie chciałam z nikim teraz rozmawiać, więc poszłam do swojego pokoju, na górę. Zamknęłam drzwi na klucz i włączyłam muzykę na głośnikach. Wsłuchując się w rytmy piosenki Biebera "Pray", myślałam nad wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatnich trzech dni. Czy to możliwe, żeby Zayn naprawdę mnie kochał? A może tylko tak mówi, bo chce mnie zaliczyć? Narobić nadziei i zostawić? Jednak muszę wierzyć, że coś do mnie czuje. Nie mogę się zniechęcić, nie teraz. Muszę jakoś się dowiedzieć, czy to prawda, czy nie...ale jak??
Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół do kuchni, gdzie zrobiłam sobie parę kanapek. Usiadłam w salonie na kanapie. Niedługo później przyszedł Zayn, który dosiadł się do mnie. Siedzieliśmy tak dość długo w ciszy, kiedy on ją przerwał:
- Chciałaś mi coś powiedzieć.
- Co?
- Chciałaś mi coś powiedzieć, tam, w parku.
- Aa tam. Nie, to nic ważnego.
- Mam do ciebie pytanie.
- Jakie?
- Do kogo była ta karteczka?
- Jaka karteczka?
- Z trzema słowami - I love you.
- To...ja...eee...no wiesz...do...do Nialla!
- Do Nialla?
- Tak, do Nialla!
- Co do mnie? - wparował do pokoju. - Żelki do mnie?
- Nie, karteczka - powiedział Zayn i podał mu ją.
- Od kogo?
- Od Melannie.
- Mel?
- Tak, to ode mnie...
Ja pierdole, jaka ja głupia jestem!! Po prostu gratuluję sobie inteligencji!

*Trzy miesiące później*

Chłopcy postanowili, że zostaną na jakiś czas, póki ja się nie wyprowadzę z Polski. Będą tutaj wracać po każdym koncercie. Ja nadal nie wyznałam Zaynowi, co do niego czuję, a Niallowi wyjaśniłam całą tą sytuację, gdy Malik poszedł do siebie.
Wyszłam ze szkoły i stanęłam jak wryta. Czy...czy to jest prawda, co ja widzę? Co on tu robi? Przecież mieli być dzisiaj na ostatnim koncercie.
- Hej - uśmiechnął się Zayn.
- Cześć - odwzajemniłam uśmiech. - Co ty tu robisz?
- Przyszedłem po ciebie.
- Po co? Trafiłabym sama do domu.
- Ale ja muszę ci coś powiedzieć. Ja...Kocham Cię, Mel...i chciałem zapytać...
Zanim zadał pytanie, przybliżył się do mnie i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, ale odsunął się, by zapytać:
- Będziesz moją dziewczyną?







-----------------------
 No tak, przepraszam, że taki krótki (znów), ale jak już mówiłam, mam inne blogi oprócz tego, które muszę skończyć, a pomysłów na nie nigdy dość.

Kocham Was Directioners,
Mrs.Horan

5/05/2013

6 - 3OS. L.POJ.

"Gdzie ona może być? - zastanawiał się Zayn, przemieszczając się nieznanymi sobie ulicami ogromnego polskiego miasta. - Musi być przecież jakieś miejsce, gdzie lubi przebywać"
- Zayn, gdzie ty idziesz? - usłyszał za sobą pytanie, które zadał jego kumpel.
- Justin - odwrócił się. - Powiem ci prawdę - szukam Melannie.
- Po co jej szukasz?
- Bo chcę jej coś powiedzieć.
- Wyjawisz jej, że ją kochasz?
Między chłopakami zapadła niezręczna cisza, której żaden z nich nie śmiał przerwać. Oboje wiedzieli, czym mogłoby to się skończyć. Wiedzieli, że mogłaby wybuchnąć kolejna kłótnia i chcieli jej za wszelką cenę uniknąć. Lan była ostatnio częstym powodem sprzeczek między nimi.
- Może będzie na placu - zaproponował w końcu Bieber.
- Na jakim placu? - zdziwił się Mulat.
- Na tym, który ostatnio mi pokazywała. Nie pamiętasz, że zabrała mnie na miasto, żeby pokazać mi swoje ulubione miejsca?
- No, pamiętam, ale nie wiedziałem, że jest tu jakiś park.
- Jest. Dość piękny. Chodź.
Justin i Zayn ruszyli w nieznanym Mulatowi kierunku. Szli może z pięć, dziesięć minut, aż w końcu wyrósł przed nimi piękny, duży park. Po chwili zobaczyli jakąś samotną postać, siedzącą pod jednym z drzew.
- Idź do niej, a ja tu zaczekam - powiedział Justin do Malika.
- Co, nie! Nie pójdę tam sam.
- Dlaczego?
- Słuchaj, ona chyba chciała mi coś powiedzieć. Zanim wyszedłem z domu, ona była u mnie. Chciała coś powiedzieć, ale nagle wstała i wybiegła z domu...
- No to tym bardziej musisz porozmawiać z nią na osobności! Leć!
Justin popchnął Zayna w stronę siedzącej pod drzewem dziewczyny, a ten przez chwilę wahał się, czy podejść, ale w końcu usiadł obok niej. Ona zaś spojrzała na niego swoimi pięknymi oczami. Była lekko poddenerwowana, może z powodu, że właśnie On siedział obok niej?
- Zgubiłaś coś - uśmiechnął się Malik, podając karteczkę znalezioną przy drzwiach.
- Dzięki - wzięła ją.
- Dlaczego uciekłaś? - podjął temat, choć bardzo się bał znać prawdę. - Chciałaś mi coś powiedzieć. Coś bardzo ważnego, mam rację?
- Zayn...ja...
Jej wypowiedź przerwały nagłe krzyki i piski wokół nich, a po chwili Zayn zniknął w tłumie dziewczyn i Melannie już Go więcej nie widziała.
"Szkoda, że nie mam na tyle odwagi, żeby ci powiedzieć" - pomyślała i wróciła do domu.

-----------------
Hej, przepraszam, że takie krótkie rozdziały i tak rzadko dodaję, ale nie mam za bardzo czasu na pisanie z tego powodu, iż prowadzę także inne blogi. Jednakże mam nadzieję, że niedługo się to poprawi, gdyż zbliżam się do końca jednego z nich :))

Kocham Was Directioners,
Mrs.Horan

Hej :))

Hej :))
Przepraszam Was bardzo za to, że nie publikuję ostatnio rozdziałów, ale nie mam za bardzo czasu, prowadzę też inne blogi i muszę je najpierw dokończyć. Ale obiecuję, że jak tylko będę mogła, dodam coś :)) Na pewno to będzie w nadchodzącym tygodniu, to mogę Wam zapewnić :))